!! >> poniedziałek, 17 listopada 2008 18:40:55
Jestem genialna!! Otóż jestem zagrożona z matmy! Genialnie, naprawdę genialnie.

I dostanę banie ze spr. z fizyki i będę pytana z tegoż przedmiotu w środę, bo w środę jest cholerny 19.
I robię cholerne powtórzenia.
No i dobrze. P
o co się pchałam do tak dobrej szkoły? Mogłam iść do zawodówki i rodzice cieszyliby się, że przynoszę same 6 i 5, tak jak w gimnazjum.
Bez sensu i składu.
komentarze [1]

>> wtorek, 21 października 2008 16:10:10
Brak weny do reportażu.
Brak chęcie do nauki do spr. z chemii i pyatnia WOK.
Źle, źle, źle.

Jestem głodna.
komentarze [0]

Wywnętrzanie się. >> poniedziałek, 20 października 2008 21:00:09
Kurczę, a jednak coś mnie wzięło na pisanie tego bloga. To takie śmieszne - pisanie pierdół w necie, których i tak nikt nie przeczyta i które nikogo nie obchodzą. Jednakże z jednej strony to dobrze - mogę się wywnętrzać bez krytyki, bez żadnego klapsa. Ba, to nawet bardzo dobrze. Bo mogę pokazać moje JA, mogę zdjąć swoją maskę codzienną i porwać się w wir przemyśleń.

Mam nowe zajęcie. Konkurs dziennikarski.
Szczerze?
Cholernie mi na nim zależy. Tj. nie chodzi o jakieś tam nagrody, zajęcie miejsc(aczkolwiek byłoby miło ^^). Chcę tylko by moja praca była wystarczająco dobra by ją w ogóle wysłać, wziąć pod uwagę. Taak, muszę się jakoś dowartościować po dzisiejszej 4 z polskiego, która, kolokwialnie mówiąc, pojechała mi po ambicji. Dlatego tak strasznie się męczę i sapie, by każde słowo było przemyślane i dobrze dopasowane. Perfekcja. Tylko trudno mi coś napisać, mając niewiele materiału, który będę mogła tak naprawdę całkowicie zebrać w niedziele(abstrahując od tego, że na poniedziałek muszę oddać pracę-,-")
Kurcze, ja po prostu chce być dziennikarką i chce żeby moje teksty miały to ,coś'. Nie muszą być wspaniałe, zapierające dech w piersiach, ale żeby w tych literkach była przelana moja pasja.

Muszę mniej pisać na wypracowaniach błędów stylistycznych, leksykalnych i zw. fraz.

Kolejna kwestia. Zachowuje się jak emocjonalny popapraniec. Dziecinny popapraniec. Właśnie.
Idę zrobić pranie.
komentarze [0]

Mhm... >> wtorek, 14 października 2008 15:20:04
Wchodząc na tego bloga, spojrzałam na liczniki. Urodziny - już po.
I wtedy doszło do mnie coś niepokjącego.
Skończyłam 16 lat w maju. J
uż niedługo na tym liczniku będzie widnieć liczba ,17'. Ja, jako siedemnastolatka. Zawsze wydawało mi się, że to cholernie poważny wiek i że mając już na koń
cie ową siedemnastkę podochodzę do jakiś konkretnych wniosków mojego bytu i miejsca na świecie. Na razie tylko jeden wniosek - będę dziennikarką, bo kocham pisać. I to wszystko. Jeśli chodzi właśnie o jakieś bardzo ważne rzeczy to na tym się kończy. Nadal nie odpowiedziałam sobie na nurtujące mnie pytanie: jak to jest u mnie w kwestii wiary? Oczywiście - wierzę. Ale tyle mnie we mnie wątpliwości i pytań.
Kolejna sprawa: jak powinnam żyć? Czy dziennikarstw jest tym, co chcę robić do końca życia? To z pragnienia czy może ten pomysł zrodził się z braku pomysłu na siebie? I jak powinnam żyć? Teraz widzę ile błędów wciąż czynię, jak daleko mi do ideału...No właśnie - ideału czego? Siebie czy wizerunku jaki chcę stworzyć? Nie wiem jaka jestem, gubię się ciągle, potykam i nadal błądzę szukając siebie i odpowedzi.
Tracę grunt pod nogami myśląc o tym wszystkim. Więc może nie myśleć? Żyć chwilą, tak jak do tej pory, i nadal wmawiając
sobie ,,na to jeszcze mam czas, odpowiedzi same mnie znajdą''.
Ale czy taki rozmowanie jest prawidłowe? W maju będę miała 17 lat. I jeżeli nadal nie znajdę kontruktywnych wniosków? Mam wrażenie, że jestem właśnie w takim wieku, kiedy powinno się znaleźć swoją drogę. Powinnam coś robić, jakoś działać, dawać z siebie wszystko i żyć, do diaska, na prawdę. Myślę, że tak robię, aczkolwiek coś w głębi mnie krzyczy : to nie tak! Zrób coś z tym!
Ale co mam zrobić?
Czy nikt po prostu nie może mnie wziąć za rękę i poprowadzić, pokazać wszystkie ważne znaki zakazu i nakazu?
Tak bylłoby przecież prościej.
I cóż mi pozostaje? ,,Po myślę o tym kiedy indziej.''

Słodka wymówka - jutrzejszy sprawdzian z biologii.
komentarze [0]

>> czwartek, 26 czerwca 2008 22:27:16
No tak, Wakacje się zaczęły. I po raz pierwszy w moim życiu nie jestem z tego powodu zadowolona. Czemuż to?
Rozstanie. To nie brzmi najlepiej. Być może dlatego też najlepiej się z tym nie czuje.
Szczególnie z myślą, że to już koniec gimnazjum, koniec beztroski.
To takie dziwne. Złożyłam już papiery do 9, w poniedziałek są wyniki. A jednak...nie dociera to do mnie. Koniec? Ha, dobre sobie. Nigdy w życiu, jeszcze nie teraz.
Po 1. nękają mnie wątpliwości:a jeżeli źle wybrałam szkołę? Jeśli nie będzie tak fajnie, jak słyszałam? I w dodatku te gimnazjum, które będzie obijać się o licealne ściany. Nie brzmi zachęcająco. Poza tym nauczyciele nie są w porządku. Nawet bardzo nie w porządku. A wychowawca? Przecież nikt nie będzie taki kochany jak Szymek. Ugh, to straszne.
Tym bardziej, że koniec gimnazjum oznacza zbliżanie się ku dorosłości.
A ja nie chcę dorastać. Jeszcze nie teraz. Chcę mieć jak najdłużej te 16 lat i odciągnąć od siebie wszystkie problemy, zmartwienia dot. dorosłości. Z tym wszystkim wiąże się jeszcze jedno - kim będę w przyszłości? Mam dużo marzeń, ambicje, ale jednak...no cóż, występuje jakaś obawa, że nie wszystko pójdzie po mojej myśli...Nie! Zaraz, stop! Nie mogę tak myślec.
Wracając do liceum. Cieszę się, że poznam nowych ludzi, że to będzie mój najpiękniejszy - młodzieńczy okres szkoły. Ale jestem też przerażona....Wszystko będzie nowe, nieznane. Ha! A jeszcze nie tak dawno śmiałam się z pierwszaków, które obłąkanym i zdezorientowanym wzrokiem chodzą po korytarzach. Teraz odmienią się role.

***
Ostatnio czuję się w sobie nieco zagubiona. Hah, ja i zagubienie? Śmieszne. Syndrom nastolatka? Chyba z wielką niechęcią muszę się zgodzić.
Chodzi oto, że nie jestem zupełnie świadoma tego, co robię. To znaczy, oczywiście wiem, co robię, ale skutki tego docierają do mnie później. I nie jest fajnie. Bo mam wrażenie, że stoję tak obok siebie i patrzę co robię, niezupełnie się kontrolując.
Kurczę, ale to wszystko zagmatwane.
Nvm.
komentarze [0]

Cytaty.. >> czwartek, 27 grudnia 2007 17:47:39
,,Nie można uzmysłowić sobie niezmierzonego dobra, Zofio, po prostu dlatego, że w przeciwieństwie do zła dobro jest niewidoczne. Nie da się go skalkulować ani opowiedzieć, bo wtedy traci swą elegancję i cały swój sens. (...) Poproś kogokolwiek, żeby wymienił 5 osób, które zmieniły na lepsze bieg ludzkości(...).Może wydaje się to dziwne, ale niewiele osób ci to powie, natomiast bez problemu wymienią 5 dykatorów. Znamy wszystkie nazwy ciężkich chorób, a nie znamy nazwisk tych, którzy je zwalczyli(...)''
Marc Levy ,,Siedem dni dla wieczności''
***
Tak, a propos dobra...
komentarze [0]

Marzyć... >> czwartek, 22 listopada 2007 20:10:25
,,Człowiek nigdy nie przestaje marzyć. Marzenie jest pokarmem dla duszy, jak żywność jest strawą dla ciała. Przez lata naszego życia bardzo często się zdarzam że marzenia niosą rozczarowanie, a pragnienia kończą się zawodem, mimo to wciąż trzeba marzyć, w przeciwnym razie nasza dusza umiera i Agape nie może jej przeniknąć(...)
,,Dobra Walka to ta, którą podejmujemy w imię naszych marzeń. Kiedy wybucha w nas z pełną mocą - w młodości - mamy wielką odwagę, ale nie potrafimy jeszcze walczyć. Gdy po licznych wysiłkach zdołamy posiąść tę umiejętność, nie mamy już tyle odwagi w walce, Wówczas zwracamy się przeciw sobie by w końcu stać się swym najgorszym wrogiem. Uważamy własne marzenia za infantylne, nieziszczalne, za owoc nieznajomości realiów życia. Zabijamy nasze marzenia, bojąc się podjąć Dobrej Walki''

Fragment ,,Pielgrzyma" Coelho.

Słowa te lgną do mnie. To dobrze. Bo myślę, że przydałoby się je zapamiętać do końca życia. Na razie wierzę w moje marzenia. Co z tego, że wiele ludzi mówi, że nie dam rady? Ważne, że wierzę...

,,Jedyny sposób ocalenia marzeń to hojność wobec samego siebie. ''
***
Czytając te książkę nie mogę się zmusić od niemyślenia nad tym cytatem: ,,A zatem nas Bóg istnieje. Lecz jeśli ktoś w Niego nie wierzy, On mimo to nie przestaje istnieć. Lecz to nie oznacza, że osoba, która w Niego nie wierzy, jest w błędzie".
Zaiste intrygujące. Muszę porozmawiać z katechetką.
Jeśli chodzi o sprawy religii ostatnio też zastanawiam się nad eutanazją...Ale nie mogę dojść do jakiegoś sensownego wyjaśnienia po której stronie stoję. Brak mi argumentów! Ha, zresztą ostatnio zauważyłąm, że popadłam w tryb filozoficzny. Mam tyle pytań, a nie mam kogo pytać, nikt nie udziela mi odpowiedzi. Ech, no cóż. Chyba muszę poczekać...



komentarze [0]

Z braku laku ;] >> poniedziałek, 17 września 2007 12:47:46
No właśnie. Tak jak w tytule;] Nie mam co robić, a więc pisze;] Czemu? ha, znowu jestem chora i nie mam co robić xD
Oczywiście, nie wiem czy Jedniowe Złe Samopoczucie można nazwać już chorobą, ale mniejsza z tym.

Wakacje się skończyły(cóż, pora to zauważyć, w końcu 17 września dziś^^), a w szkole hulankaz Ewką i nie tylko. Ostatnio,gdy zaczęłam rozmawiać z mamą dziwnie na mnie się patrzyła. Zapytała: Wszystko z tobą w porządku?Odpowiedziałam jej: Cóż, zarazilam sie od Ewki;]

No właśnie! A propos wariactwa.
Zauważyłam, że ludzie są tak przyczepieni do schematu, że ich normalność jest nienormalna. Zero spontaniczności. Ostentacja. Przerażające!
Gdy ostatnio spotkałam mojego kolegę z SP, specyficznie na mój sposób mu pomachałam. Popaptrzył się na mnie dziwnie, powiedział cicho ,,cześć",jakby wstyd mu było się przyznać, że mnie zna, a jego kumpel powiedział dostatecznie głośno bym usłyszała:,,Jezu Chryste...". Moja reakcja? W sumie żadna. Tylko trochę nie rozumiem, czemu wszystko musi być na pokaz, a gdy ktos zareaguje spontanicznie odrazu przypisywana jest mu tabliczka, która głosi: IDIOTA. Trochę żal mi takich ludzi, którzy widzą tylko na czarno i biało. Że muszą mówić, robić i myśleć tak, jak reszta społeczeństwa, które przyjęło jakąś bezsensowną dewizę. Ale cóż na to poradzę?

Ogólnie szaleję. I nachetniej wybralabym się na jakiś koncert-->najbliższy to Behemotha(niestety nie słucham;])i Apocaliptycy(jakoś nie chce mi się iść)i w końcu Pidżamy, ale to dopiero w grudniu. Wypadałoby się wybrać, w końcu na żadnym ich koncercie nie byłam, a to już w końcu ostatni- pożegnalny, gdyż zawieszają swoją działalność.
Niby Grabaż śpiewa w Strachach, ale to już nie to samo.

A jutro niestety do szkoły, bo ,,już mi lepiej'' ;]Och, zapewne Pan Hołda(moj nauczyciel od techniki)bardzo się za mną stęskniłxD(tylko dla wtajemniczonych;) ). I znowu się zacznie nauka, tyle że od wtorku ;/

komentarze [1]

bla >> wtorek, 24 lipica 2007 11:37:34
blablablabla
komentarze [2]

.... >> środa, 25 kwietnia 2007 14:59:38
w sumie to nie wiem po co znowu piszę, żeby tylko nie stracić bloga, bo co mi zalezy? no ale co tam. chora jestem to nie ma co robic;P boze..ale ja pierdoły piszę. no ale ok.
komentarze [2]

,Oddalasz się' >> czwartek, 8 lutego 2007 23:06:19
Siedzisz tak blisko mnie
zupełnie niewinnie.
Czując twój oddech
na mej twarzy,
oddalasz się.
Przemykasz mi między
palcami.
Niezauważalnie.
Zmieniasz się,
a ja nawet nie wiem kiedy.
Oddalasz się
coraz dalej.
Wołam ,zostań!',
lecz ty nawet nie odwrócisz
swego wzroku.
Oddalasz się.
Pozostawiając za sobą
pustkę cierpienia.
Zostaje sama.
Sama.

***
Oczywiście prosze tego mojego wiersza nie brać dosłownie. Każdy ma lepsze i gorsze dni. Ja i wiersze. Dobre sobie no nie? ;]
komentarze [1]

*** >> piątek, 26 stycznia 2007 13:56:55
Nareszcie ferie! 2 tygodnie wolnego! i 4+ z matmy! aaa:D nareszcie!
I chyba zacznę tu pisać wiersze.
I dawać rysunki.
Ale jeszcze nie wiem.
komentarze [1]

Nie >> czwartek, 2 listopada 2006 17:59:46
Nie. Nie bedzie juz notek o mojej klasie. Nie. To już nie jest ta klasa, co kiedyś. Czar prysł. Nikt nie jest juz do końca szczery z Tobą. Ciągla rywalizacja. Ciągłe dojadanie sobie do gardłeł. Owszem lubie tam kilka osób, ale to ma byc blog o klasie. A klasy ogółem biorąc...no za bardzo nie trawie. Coś sie popsuło. I nie tylko ja tak sądzę. Przyjaciele się obgadują, wszyscy biorą od Ciebie, nic w zamian nie dając. Po prostu nie moge pisać czegoś wesołego, jesli ta klasa jest smutna. Zepsuta. No po prostu nie...
komentarze [0]

... >> poniedziałek, 18 września 2006 16:35:24
Kurde..piszę, bo pisać muszę,żeby utrzymać tego bloga. A notki o klasie bd. Bo już coś chodzi po naszej klasie(wiedzą tylko wtajemniczeni xD) i jak tylko bd miała czas to napiszę coś niecoś o tym ;]
komentarze [0]

Część VIII >> sobota, 1 lipica 2006 10:48:17
To będzie długie opko.Mam nadzieje, że nie wyszłam z prawy ;)

***
…zobaczyłam Pana Sz. Patrząc się na mnie, cieszył się. W sumie mnie to nie zdziwiło ;P
- Y..a co pan tu robi? – zapytałam niepewnie.
- A siedzę sobie – powiedział uśmiechnięty.
- Aha – Szyman zaczął się patrzeć przed siebie szczerząc zęby. Próbowałam dalej. – Chciał mi pan coś powiedzieć?
- Powiedzieć? – zamyślił się. Po3 minutach powiedział – No tak, tak! Pakuj manatki, jedziemy dziś do rzeźni!
- Dziś?! Prze pana, jest koło 13!
- I?
- Ee.
- Aha.
- To może ja już pójdę.
- No.
Odeszłam. Jak ja lubię te kreatywne rozmowy z naszym wycho…
Po upływie niespełna 30 minut ładowałam swoją torbę do autokaru. Gdy wyjeżdżaliśmy była zamuła, więc z otwartymi ustami spałam sobie smacznie. Do czasu. Nagle zerwałam się, dusząc się przy tym i parskając.
- Bleewa,pokhleb mne! – zawołałam Ewkę. Ewa klepnęła mnie. To nie było dobre posunięcie. Zielone coś wyleciało mi z przełyku i przykleiło się na dużym czole(dla mnie to i tak będzie łysina ;P)pana Sz. Usłyszeliśmy donośne ,,PLASK”. – Kurde mać! Teraz przyznać się, który to taki mądry?! – krzyknęłam na autokar. Zauważyłam, że Olek z Tomkiem wymieniają spojrzenia. Zamaszystym krokiem podeszłam do Szymka i (z niemałym trudem)odkleiłam mu zielone, zaślinione paskudztwo. – Nie daruje wam tego! Zaraz wam wsadzę Boba w wasze…-nie dokończyłam. Autobus zatrzymał się gwałtownie. Poleciałam na początek autobusu, czerwieniąc się ogromnie, gdyż moje cztery litery spoczęły na kolanach kierowcy. Świetnie.
- Jesteśmy na miejscu! – rozległ się głos Szymana – Witajcie w zielonej rzeźni!!
- Czemu w zielonej? – zapytał Tomek.
- Przekonacie się sami – powiedział tajemniczo i wysiadł z autokaru. Wszyscy podążyli za nim. Przed nami stanął szary, obryzgany starą i przeterminowaną farbą budynek, która wyglądał jakby był co najmniej do rozbiórki.
- Prze pana, czy to się nie rozwali jak wejdziemy do środka? – zapytałam bardzo spostrzegawczo.
- Nie ma mowy! Oczywiście zdarzały się wypadki, że jakaś belka spadła na kogoś – wytrzeszczyłam na niego oczy – ale na pewno na ciebie nie spadnie. Chyba, że miałabyś pecha – powiedział i odszedł. Faktycznie. Niezmiernie mnie to pocieszyło. Podeszłam do Ewki i szepnęłam:
- Ej.
- No?
- Nie wiem czemu, ale coś mi tu podejrzanie śmierdzi…
- To w końcu rzeźnia – powiedziała z miną, jakbym była co najmniej nienormalna. No cóż. Postanowiłam, że mimo wszystko będę się trzymała u jej boku.
Klasa weszła do środka. U progu przywitał nas rzeźnik, który był dość puszysty, miał ciemne włosy, a w ręku trzymał topór, z którego leciała krew. Kątem oka zauważyłam, że Ponton patrzy na niego łapczywie.
- Hm. No to wejdźcie, tego no…do środka – powiedział ręką wskazując na ciemne pomieszczenie. No to weszliśmy.
W tyłach, po prawej części Sali wisiały krowie i świńskie łby. Ściany były obryzgane krwią, a wokół tych wszystkich ,,ciał” zwierząt latały muchy. Klasie wyrwało się chóralne ,, o Jezus!”. Po lewej stronie widniały jakieś przeroby.
- No to ten. Jak widzicie to jest, tego no rzeźnia. Tam jest zabijarnia, a tam są przeroby.
- Jakie to przeroby? – zapytała Ania C.
- A rybne – odpowiedział uprzejmie rzeźnik.
- Ale tam wiszą świnie i bydło i w ogóle. Tutaj nie ma ryb.
- A się sklei, pododaje się odłamków paznokci, trochę się porąbie i wychodzą ryby – Ania lekko się zachwiała. – No to tyle. Tam są nasi pracownicy. Róbta Se co chceta – powiedział i zamierzał odejść, lecz podbiegł do niego Ponton i mrugając swoimi małymi oczkami(czyżby jej coś wpadło?) zaczęła coś zawzięcie mówić.
Kątem oka zauważyłam, że Laura z Patrycją podeszły do jakiś przystojnych menów upaćkanych krwią i zaczęły z nimi flirtować.
No to ja podeszłam do Ewy.
- Czas na nas – powiedziałam i razem( w tym samym czasie xD) wyjęłyśmy nasze super-wielkie-ciemne okulary i chusteczki, po czym pobiegłyśmy do wielkiej szafy( naprawdę nie wiem co ona tam robiła?) i schowałyśmy się, a następnie bardzo dokładnie zbadałyśmy sytuację.
- Ty patrz na to! – zaszeptała Ewa. Spojrzałam w określonym kierunku. Zobaczyłam, że Olek wraz z Tomkiem umoczywszy swe palce w jakimś badziewiu napisali na ścianie ,,666”.
Wtem podeszła do nas Ali i zaczęła coś bełkotać rozpaczliwym głosem.
- No spokojnie. Powiedz nam co się stało.
- No bo ja…ZGUBIŁAM MYDŁO! – rozpłakała się. Już miałam ją pocieszać, gdy
nagle podbiegła do nas uradowana Laura i Patrycja.
-Ej słuchajcie, zrobimy karierę!!
- Wow, a jaką?
- Zrobimy super produkcje ,,Kaszoki stars”! Już podpisałyśmy umowę z nimi!
- E..super. Gratuluję.
- No. I będziemy nosić takie fajne czapeczki z kaszankami!
Poczułam, że do naszej grupki znowu ktoś podbiega. Tym razem z piskiem!
- Olka, Olka! Ta rzeźnia jest nawiedzona!
- CO?!
- No bo Ania trzymała swoją ładowarkę w ręku, a jak się odwróciła to miała ją przy nogach!! – wykrzyknęła Ada.
- O Jezus, widzicie tamten napis?!! – zawołała Ania. Wszyscy popatrzyli na twórcze dzieło Olka i Tomka. Rozległ się chóralny pisk.
- Ej no, panie! Spokój mi tutaj – powiedziała stanowczym głosem Ewka. Wszyscy ucichli. Ewa rozbłysła w promieniu swoich zębów zadowolona. – To przecież wszystko da się logicznie wyjaśnić. Np. tamten napis został namalowany przez chłopaków.
- No, a ładowarka? – zapytała Ada.
- Yhm. Nie chcę nikogo obrażać, ale wydaje mi się, że ona po prostu wypadła ci z rąk – zwróciłam się do Ani.
Znowu poczułam, że ktoś nadchodzi. Tego się nie spodziewałyśmy! Był to Pryga! Raczej nie zdziwił nas fakt, że jest jakiś rozmamłany. Po prostu był bez Grubej!! – Ej, Pryga, gdzie jest twoja ukochana? – zapytałam. W tej chwili Mateusz zaczął ryczeć!
- No, bo właśnie w tym sęk! Ona, ona…..-ponowny atak płaczu.
- No spokojnie, powiedz nam – ponagliła Ali. Chłopak wziął wielki oddech.
- No bo, ona…MNIE RZUCIŁA!!! – jego głos rozbrzmiał po całej rzeźni. Z oddali można było tylko usłyszeć śmiech, który należał do…PONTONA! Podeszła do nas zamaszystym krokiem, tuląc obok siebie RZEŹNIKA! Stanęła naprzeciwko nas jak lafirynda i oznajmiła: - Wyjeżdżam z moim misiem-pysiem do Anglii! Zrobimy karierę. Misiowi spodobały się moje kształty i wpadł na pomysł na nową serię ubrań z boczku! Ja, będę główną modelką – powiedziała, rzuciła Prydze złośliwe spojrzenie i nagle rzuciła się na swoje nowego nabytego chłopaka. Mateusz miał łzy w oczach.
- Wiecie co? Może sobie już pójdźmy i zostawmy ich samych, bo mi się niedobrze robi – zaproponowałam i wszyscy ruszyli za mną.
Gdy wszyscy byliśmy w autokarze zaczęliśmy nucić piosenkę, która wymyśliła Ada i Ania:
,, Bo jaaa, chcę do zielonej rzeźni znów.
Bo tu cała rodzinka Grubej jest.
I tu tak jedzie, że aż rzygać się chcę.
Lecz mimo to, tu super, tu super,tu super is the best!”
***
I tak oto po zielonej szkole, nastało rozdzanie świadectw. Sporo od nas osób odeszło, w tym nasza ukochana koleżanka Ponton. Nie wiem o kim bd teraz pisała opka o naszej klasie. Ale to się zobaczy w 2 klasie ;] Patrząc na naszą klasę różne rzeczy mogą się jeszcze podziać :D i wiem, ze ta notka jest długa, ale to ze względu na to, że tak długo ich nie publikowałam. Miłych wakacji życzę 1g i czytającym ;)

komentarze [9]